Moja przygoda z końmi zaczęła sie 15 lat temu w Krakowie. Tam po wielu zmianach i szukaniu swojego miejsca trafiłam pod skrzydła wspaniałego trenera Andrzeja Brehonia. To on nauczył mnie ( już wtedy naturalnie) jak jeździć żeby jedno i drugie czuło sie wspaniale. I tak przeszło nam kilka lat, czynnego uprawiania skoków przez przeszkody, wspólnych wieczorów na oglądaniu naszych jeździeckich zmagań na video...aż doszło do tego, że to trener wiózł mnie do ślubu a nie własny ojciec.
Zawsze konie były gdzieś, ponad wszystkim. Niestety, brak możliwości ( jeden koń, czas, małe dzieci) skłoniły mnie do zakończenia czynnego uprawiania skoków, i zrobienia sobie małej przerwy..... I wtedy zobaczyłam jego... Elbasim stał na pastwisku w Kielnarowej i patrzył tymi swoimi dużymi oczami, a jego uszy stykały sie do środka nadając mu jeszcze bardziej orientalny wyraz. Postanowiłam, że będzie mój i za dwa miesiące wiozłam go do stajni. Zaczęło się !! Przywiozłam Elbasima na kurs do Steve'a Halfpenny i dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że nic o koniach nie wiem. Dlatego też dopiero wtedy zaczęłam się ich uczyć. Pracujemy jego szkołą, jednocześnie wprowadzając zabawy z klikerem, tresurę i oswajanie. Inspiruje nas także Doma Vaquera, ale to długa "książka", gdzie my na razie jesteśmy na etapie "przedmowy". W tej długiej drodze prowadzi nas całym sercem i duszą, zawsze otwarty i niezwykle doświadczony Marek Brożyński, który pracuje z nami juz ponad dwa lata, i znosi wszystkie nasze dziwactwa:) Drogą naszą jest, zaufanie, więź, miłość , bo tylko dzięki sercu które wkłada się w każdą sekundę pracy a arabem, dostaje się jego serce i przywiązanie.
Nasze cele??? Iść dalej do przodu, cieszyć się każdym małym krokiem i sprawiać radość innym:)